Hodowla Kóz Mlecznych

hodowlaHISTORIA HODOWLI KóZ NA RANCHO ROMANTICA DE RED
Kozy hoduję od 5 lat. Zaczynałam z jedną kozą rasy białej polskiej uszlachetnionej, którą przehandlowałam za psa :) Koza ta była uważana za niepłodną i bezużyteczną. Nikt jej nie doił. Podobno nie miała mleka.

Na wiosnę zauważyłam, że ma mleko i zapalenie wymienia. Zauważyłam, że się sama zdajała. Prawdopodobnie nie była zasuszona do końca, bo się sama zdajała cały czas, a nikt tego nie zauważył.Dopiero na wiosnę dało się zauważyć, że ma powiększone, zaczerwienione wymię.
Zaczęłam ją doić i leczyć. Uratowałam wymię. Koza się rozmleczniła i dała mi sporo mleka.

Późnym latem dokupiłam dwie młode kozy i koziołka. Jedna koza biała polska uszlachetniona, druga górska i koziołek alpejski. Połączyłam to towarzystwo z moja pierwszą kozą w jedno stadko. Te nowoprzybyłe kozy były niemożliwie dzikie. Powoli się nieco uspokoiły i oswoiły. Koziołek na jesieni się spisał i na wiosnę następnego roku wszystkie kozy łącznie z tą uważaną za niepłodną urodziły pierwsze koźlęta.

Zimą dokupiłam 6 kotnych kóz rasy saaneńskiej wraz z koźlętami. Stadko zaczęło się rozrastać. Skupiłam się głównie na krzyżowaniu kóz w ten sposób, by uzyskać zdrowe, dorodne, mleczne kozy. Udało się to.

W zeszłym roku niestety straciłam 8 mlecznych kóz podczas napaści lokalnych psów. Poza tym dwie kozy miały pogryzione wymiona i nie są w stanie ani karmić ani dać mleka. W tym roku zregenerowałam straty zakupem 15 nowych kóz, niestety, nie są one tak dobre jak moje kozy, ale razem z moimi dają dziennie 10-12 litrów mleka. Mam zamiar te nowe kozy pokryć moimi dorodnymi kozłami i uzyskać od nich w miarę dobry przychówek koźląt.

Natomiast moje pierwotne kozy matki dla odświeżenia krwi pokryję nowoprzybyłymi kozłami, bo choć te kozły chude, to duże są i rasowe. Kozły póki co odrobaczone i mają nabrać krzepy przez lato na moich pastwiskach.

KRONIKA KóZ
Lato 2008
Tego lata urodziło się kilkoro koźląt. Są maleńkie, ale bardzo żwawe i żywotne, zwłaszcza kózki. Zostawiłam je przy matkach, bo przy matkach najlepiej się chowają. Matki uwiązane są na bogatym w trawę pastwisku, każda matka ma stały dostęp do wody - czy to przy strumyku czy w garnku. Koźlętom zaniosłam po budzie, by mogły się schronić w razie deszczu lub upału. Chętnie korzystają z tych bud. Kozy nie lubią deszczu. Koźlęta tym bardziej.

Kozy mogą rodzić dwa razy do roku - ich ciąża trwa 5 miesięcy - jednak z reguły kozy rodzą tylko raz do roku - zimą lub wczesną wiosną, zależnie od terminu zakoźlenia.

Kozie gody trwają od sierpnia do mniej więcej połowy listopada. W tym czasie kozy wykazują silne oznaki rui - stawiają ogon i meczą intensywnie. Ich srom jest powiększony i zaczerwieniony. Kozły w okresie rui capią niemiłosiernie i zachowują się agresywnie pobudzone płciowo przez ruję kóz.

Kozy pierwiastki oraz stare kozy rodzą przeważnie po jednym koźlęciu, kozy które już rodziły - przeważnie po 2 koźlęta. Sporadycznie zdarza się, że koza urodzi trójkę, a nawet czwórkę koźląt. Wtedy trzeba dokarmiać młode, bo koza ma tylko dwa wymiona i silniejsze koźlęta wypijają całe mleko słabszym koźlętom.

Kozy mają ruję dwa razy do roku: silniejszą jesienią i słabszą na wiosnę. Także 12 dni po porodzie koza jest płodna.
Kozy to najbardziej płodne wśród przeżuwaczy zwierzęta. Wskaźnik zakoźleń jest wśród kóz bardzo wysoki.

środa, 30 lipca 2008
Dzisiaj urodziły się dwa maleńkie koźlęta rasy saaneńskiej – koziołek i kózka. Urodziła łaciata koza z nowoprzybyłych na wiosnę. Maluchy są po koźle saaneńskim. Chyba nawet wiem po którym, bo podszedł do kozy niedługo po jej porodzie, gdy prowadziła maluchy przez łąkę.

Małe mają się dobrze, są dość silne, poruszają się o własnych siłach, ale będę próbowała dostawić je do wymienia kozy by mieć pewność, że napiły się niezbędnej ilości siary. Jeszcze dobrze nie wyschły więc musiały urodzić się nie więcej niż godzinę przed tym jak je znalazłam. Na razie dam kozie i maleństwom czas na zapoznanie się ze sobą. Koza musi zająć się swoimi małymi samodzielnie. Wylizać, wymasować. Maluchy muszą samodzielnie spróbować znaleźć strzyki zacząć ssać. Jeden z małych ssał mleko kozy na moich oczach, więc sobie radzi. Drugie koźlątko jest słabsze – próbowałam przystawić je do wymienia matki, ale nie wykazuje łaknienia. Odczekam z 2 godziny i spróbuję ponownie. Kozę uwiązałam na lince na łące, by móc do niej w każdej chwili podejść i dostawić małe do nabrzmiałego wymienia. Jedno wymię jest wyssane, drugie nie ruszane. Trzeba dostawić koźlęta do tego dużego wymienia, aby równomiernie wysysały mleko.

Teraz mam odpowiedź na pytanie, czemu ta koza przez ostatnie dni trzymała się z dala od stada. Zupełnie na uboczu, daleko na drodze - wylegiwała się. Widać czuła nadchodzący poród i potrzebowała spokojnego miejsca. Krowy i klacze podobnie się zachowują. Gdy czują nadchodzący poród – szukają sobie spokojnego, bezpiecznego miejsca.

Jeszcze jedna koza tak się zachowuje, ale tu przyczyna może być inna, bo ta druga koza jest bardzo stara i może po prostu czuje nadchodzącą śmierć. Ale wymiona ma ogromne – jak przed wykoźleniem, więc może urodzić.

Przez te letnie wykoty spadła mi ilość mleka do przerobu na sery, ale za to będę miała mleko nieprzerwanie przez cały rok, a ta ilość jaką obecnie mam – to i tak wystarcza na moje potrzeby i niewielką sprzedaż.

Łaciata koza z małymi przeszła przez łąkę i znalazła sobie miejsce obok uwiązanej do drzewa suki.
Następnie uderzyła sukę ostrzegawczo rogami, bo suka za bardzo patrzyła na małe :).

W ten sposób kozy wychowują psy, że nie wolno ruszać koźląt. Moje suki wychowały się z kozami.
Kozy je wychowały sobie już dawno, więc nie ma zagroźenia, że któraś z moich suk zagryzie maleństwo.
Koźlęta wśród moich suk są całkowicie bezpieczne – zagrażają im tylko cudze psy.

Ostatnio kręciły się takie dwa, ale przegoniłam je. Trzeba uważać na cudze psy, bo mogą zagryźć koźlęta, a duży agresywny pies lub większa ilość małych rozjuszonych piesków może zagryźć także dorosłe kozy. Moje suki ujadają wściekle na widok cudzych psów tym samym odstraszając je i informując mnie o intruzie na rancho.

Tak czy inaczej, na wszelki wypadek kozy z koźlętami trzymam blisko domu – odgrodzone rzeczką od reszty dalszego pastwiska. Pastwisko na którym znajdują się kozy jest strzeżone przez dwie suki.

KOZIE MITY:
1. "koza zje wszystko nawet miotłę"
2. "kozę doi się od tyłu"
3. "kozie mleko i kozina śmierdzi"
4. "koza to synonim biedy"

Z powyższymi prostackimi mitami wypływającymi z totalnej ignorancji rozprawię się bezlitośnie niebawem... :)))
 kóz mlecznych


Pozbądź się reklamZałóż darmową stronęEdytuj tę stronęZgłoś naruszenie
4034